środa, 19 lutego 2014

na niebiesko.... wyniki Mitenkowego Candy


 
Kochani
Dziękuję Wam ogromnie
za udział w mojej zabawie..
za wszystkie Wasze komentarze..
i serdeczność jaką mnie obdarzacie...
nie macie pojęcia jakie to dla mnie ważne..
i jaką sprawia mi radość...
jesteście przekochani!!
:)




dziś dla Was troszkę zdjęć..
z mojej, tym razem niebieskiej kuchni...
która mam nadzieję w weekend...
przejdzie kolejną metamorfozę...
o ile uda mi się namówić męża...
by troszkę z wiertarką polatał
:)

 


nie wiem czy uda mi się zrealizować...
 wszystkie swoje pomysły odnośnie kuchni...
ale wierzę w to, że tym razem ból odpuści na dobre...
i poszaleję sobie choć odrobinkę...
i poprzestawiam to i owo....
:)
 


bardzo bym chciała wreszcie zakończyć....
 trwający już tyle czasu kuchenny remont...
ale przede wszystkim ...
chciałabym pomieszkać we własnym domu...
 

 
ostatnie trzy tygodnie...
byłam tu dosłownie gościem...
stąd też i moja mała aktywność na blogu i fejsie...
  musiałam wybrać zastrzyki,
które i tak nie pomogły mi wcale...
ból kręgosłupa nie zmalał ani w procencie...
więc skoro nie mogę się go pozbyć...
muszę zaakceptować, przeczekać i polubić....
:)
 
  
 
denerwuje mnie tylko fakt...
iż nie wolno mi dźwigać...
a nosi mnie bardzo i
tyle bym już przestawiła!...
w korytarzu czekają na mnie...
przytarganie dziś z Łodzi...
wydzielające szpitalną woń...
 dwie stare apteczki...
oraz
 przesiąknięta zapachem tytoniu
 półka..
a jutro listonosz Marek...
przywiezie mi swoim błękitnym szerszeniem... 
 kolejną babciną szafkę...
same perełki!! :)
och jakbym to już wszystko poustawiała, zawiesiła...
poszarpała się z tymi meblami...
a tu niestety ...
w krzyżu boli i po każdą pierdołę...
 muszę kogoś angażować...
 mam nadzieję, że tym razem..
uda mi się wbić w mężowskie "terminy"...
i że Pan domu...
hihihihihi
nie urwie mi dzisiaj łba jak z pracy wróci...
gdy zobaczy co w korytarzu na Niego czeka...
jakie to żona skarby...
 z zastrzyków przywiozła...
:)
kuchenną rewolucję
czas zacząć...
 
 
 
 a Najważniejsze!!
     Mitenkowe Candy wygrywa:
Magdalena Barszczowska
Madziu proszę o kontakt :)
 
       
 ściskam Was moi mili...
 moc energii w kolorze nieba przesyłam
i dziękuję Wam za wspólną zabawę...
:)
buziaki!
 
 


piątek, 14 lutego 2014

fartuszek....

 
wspominałam o nim tu ponad miesiąc temu...
obiecałam też zdjęcia w pełnej okazałości...
ale sił nie miałam, by zapozować...
tym bardziej, iż do zdjęć...
 stać prosto trzeba...
a stanie od jakiegoś czasu nie jest niestety ....
 moją mocną stroną
....
ale wytrwałam i udało się...
i tak oto dla Was...
wreszcie :)
obiecane zdjęcia ...
szydełkowego fartuszka...
:)
 
 
w założeniu fartuszek miał być tylko szydełkowy...
ale cóż ja poradzę...
 skoro tak kocham stare serwetki i hafty?
i teraz jest już cały mój ...
zero nudy
:)
i do kuchni mi pasuje
:)
 
 
wspaniałego weekendu kochani
i nie zapomnijcie ...
jest jeszcze chwilka, by zapisać się na moje
ściskam Was gorąco!! :)

 

wtorek, 4 lutego 2014

ferie :)

 
 
 
Bardzo szybko minęły nam tegoroczne ferie...
ale tak jest zawsze...
wszystko co dobre mija za szybko...
szczerze mogę powiedzieć, że odpoczęłam...
odpoczęłam od codziennego gotowania...
sprzątania...
nie budziły mnie nocne popiskiwania szczeniaków...
i kocie gonitwy nad ranem...
wyspałam się :)
wreszcie!
 
 
 
 
na szczęście mam kogoś, kto przejął moje obowiązki...
i przez prawie tydzień mieszkał w
Niebieskiej Chacie...
dbając o moje cztery koty, psa i trzy szczeniaki...
dziękuję Raduś!
byłeś dzielny! :)
 
 
 
 
wyjazd nam się prawdziwie udał...
piękna pogoda, przepyszne jedzenie...
bez pośpiechu, bez stresu....
wesoło i ciut leniwie ....
 tak jak lubie :) ...
 
 
 
 
 był czas na pyszną kawkę....
choć ta własna, domowa i tak jest najlepsza na świecie....
i na pączki z różą...
które smakują wyśmienicie...
szczególnie po długim spacerze....
 
 


było bardzo fajnie...
co nie zmienia faktu, że...
wracałam do domu jak na skrzydłach...
bo stęskniłam się za swoimi kątami...
i za pozostawionymi zwierzakami...
 
 

 
 
cieszę się, że moje dziewczynki miały...
radochę i frajdę...
i bardzo żałuję, że przez ból pleców...
nie mogłam uczestniczyć ...
w ich śniegowych zabawach... 
ale za to poszydełkowałam sobie troszkę ;)
w łóżeczku, w ciepełku :
poduszki, szalik, kocyk
 i ręczniki kuchenne
z powyższych zdjęć ...
lubię tak odpoczywać
 ;)
 
 
 
och ... ferie szybko się skończyły...
a teraz czas zadbać o siebie, by
w przyszłości nie leżeć jak ten rycerz ...
 podziwiany przez okienko pensjonatu :)
jadę po zastrzyki :)
i  znów będę jak nowa :)
uwielbiam! :)
 
 
 
 
Kochani cudownego tygodnia Wam życzę
słoneczego i ciepłego ...
i niech przyjdzie już wiosna...
bo zdecydowanie wolę kotki na zielonej trawce
niż na śniegu :)
buziaki dla Was!!!