Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emalia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emalia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 marca 2014

herbatka u Ani....

 
 kiedy tam jestem...
czuję się jak mała dziewczynka...
która oglądając swój ulubiony katalog z zabawkami
 robi:
zamawiam, zamawiam, zamawiam...
 :)
uwielbiam!
uwielbiam tam dosłownie wszystko...

 
meble, makatki, koronki...
 i wszystkie kolekcje Pana domu...


uwielbiam jak dom ma klimat...
jak mogę zatopić się w jego ciepłej atmosferze...
 podziwiać i przenieść się w czasie...

 
uwielbiam pić tu herbatkę...
prowadząc nieśpieszne rozmowy...
czy chichrać się przy ognisku...
 zajadając najpyszniejszą...
kiełbaskę na świecie...

 
uwielbiam to, że mam tu...
 bratnie dusze podzielające...
moją fascynację wsią...
 i starociami wszelkimi...
 

tak! zdecydowanie czuję się tu wspaniale...
choć czasem się wstydzę, że..
oczu oderwać nie mogę...
ale nic nie poradzę na to, że..
wszystko mi się tu tak bardzo podoba...



dziś dla Was, migawki...
z popołudniowej herbatki u Ani....
nie mogłam się opanować...
musiałam pokazać Wam jak u niej jest pięknie...
 

 
Cudownej niedzieli kochani :)
 

środa, 19 lutego 2014

na niebiesko.... wyniki Mitenkowego Candy


 
Kochani
Dziękuję Wam ogromnie
za udział w mojej zabawie..
za wszystkie Wasze komentarze..
i serdeczność jaką mnie obdarzacie...
nie macie pojęcia jakie to dla mnie ważne..
i jaką sprawia mi radość...
jesteście przekochani!!
:)




dziś dla Was troszkę zdjęć..
z mojej, tym razem niebieskiej kuchni...
która mam nadzieję w weekend...
przejdzie kolejną metamorfozę...
o ile uda mi się namówić męża...
by troszkę z wiertarką polatał
:)

 


nie wiem czy uda mi się zrealizować...
 wszystkie swoje pomysły odnośnie kuchni...
ale wierzę w to, że tym razem ból odpuści na dobre...
i poszaleję sobie choć odrobinkę...
i poprzestawiam to i owo....
:)
 


bardzo bym chciała wreszcie zakończyć....
 trwający już tyle czasu kuchenny remont...
ale przede wszystkim ...
chciałabym pomieszkać we własnym domu...
 

 
ostatnie trzy tygodnie...
byłam tu dosłownie gościem...
stąd też i moja mała aktywność na blogu i fejsie...
  musiałam wybrać zastrzyki,
które i tak nie pomogły mi wcale...
ból kręgosłupa nie zmalał ani w procencie...
więc skoro nie mogę się go pozbyć...
muszę zaakceptować, przeczekać i polubić....
:)
 
  
 
denerwuje mnie tylko fakt...
iż nie wolno mi dźwigać...
a nosi mnie bardzo i
tyle bym już przestawiła!...
w korytarzu czekają na mnie...
przytarganie dziś z Łodzi...
wydzielające szpitalną woń...
 dwie stare apteczki...
oraz
 przesiąknięta zapachem tytoniu
 półka..
a jutro listonosz Marek...
przywiezie mi swoim błękitnym szerszeniem... 
 kolejną babciną szafkę...
same perełki!! :)
och jakbym to już wszystko poustawiała, zawiesiła...
poszarpała się z tymi meblami...
a tu niestety ...
w krzyżu boli i po każdą pierdołę...
 muszę kogoś angażować...
 mam nadzieję, że tym razem..
uda mi się wbić w mężowskie "terminy"...
i że Pan domu...
hihihihihi
nie urwie mi dzisiaj łba jak z pracy wróci...
gdy zobaczy co w korytarzu na Niego czeka...
jakie to żona skarby...
 z zastrzyków przywiozła...
:)
kuchenną rewolucję
czas zacząć...
 
 
 
 a Najważniejsze!!
     Mitenkowe Candy wygrywa:
Magdalena Barszczowska
Madziu proszę o kontakt :)
 
       
 ściskam Was moi mili...
 moc energii w kolorze nieba przesyłam
i dziękuję Wam za wspólną zabawę...
:)
buziaki!
 
 


wtorek, 21 stycznia 2014

Taborecik....

 
 
 
 
dojrzałam go u pewnego sprzedawcy..
i od razu zakochała się po uszy..
biały, stary, ciut odrapany...
piękny....
 taboret z szufladą..
prawdziwy unikat!...
oczywiście sprzedawca rzetelnie napisał, że...
jest to stolik...
i to zacnych rozmiarów
i mocno ciążki...
 ale...
ale ja wolałam widzieć w nim stołek...
i gdzieś tam za plecami miałam bezpieczeństwo, że...
zawsze mogę ten stołek schować...
by w odpowiednim momencie wyciągnąć...
i powiedzieć swojej połowie...
to? eeee to stare, już dawno kupiłam...
;)
 

 
więc kiedy dziś....
 zobaczyłam kuriera pod swoją furtką....
 nie wierzyłam własnym oczom...
dobrze, że na dworzu ślisko...
więc ruchem suwowym...
dopchałam "taborecik" do domu...
bo w pieruna ciężki...
i tak siedziałam chyba z godzinę...
i zastanawiałam się...
gdzie ja go schowam...
bo ten taboret nijak taboretem nie jest...
och.. nie było wyjścia...
rozpakowałam...
i zakochałam się ponownie...
zakasałam rękawy..
i zrobiłam małe przemeblowanko...
bo i tak mojego zakupu...
nie dałoby się ukryć :)....
 
 
przy okazji przemeblowania...
powstał kącik na moją białą emalię....
wreszcie nie mam jej porozrzucanej po całej kuchni...
i mogę oczy nią cieszyć...
ale co najważniejsze....
moja połowa nawet stwierdziła, że...
teraz lepiej wszystko wygląda ;)
 cieszę się bardzo, że...
taboret okazał się takim fajnym stolikiem...
z wielką szufladą, idealną na kolorowe ścierki i łapki..
;)
 
 
a Wy lubicie kolorowe łapki do garnków?
ja ostatnio zrobiłam kilka sztuk...
pojechały w świat do przyjaciół...
mam nadzieję, że przypadną im do gustu...
lubię...
lubię robić choć takie drobne niespodzianki...
 
 
lubię kolorowe kuchenne dodatki..
od razu robi się cieplej ,weselej i bardziej przytulnie :)
 
 
Kochani...
cudowności Wam życzę...
i oczywiście nadal zapraszam na mitenkowe Candy
:)
 
http://niebieskachata.blogspot.com/2014/01/mitenkowe-candy-w-niebieskiej-chacie.html