Jakoś jeszcze Świąt nie czuję...
mnie "wzięło"...
na vintage...
a wszystko przez moją nową starą torebkę...
wyhaczoną w sobotę w lumpeksie...
jak dobrze, że Monia zabrała mnie na zakupy...
inaczej nie miałabym takiego cuda....
za złotówkę ;)...
wprost idealna torebusia na włóczki i szydełka...
wreszcie jak dama będę mogła szydełkować...
w tramwaju czy autobusie...
uwielbiam! :)
no i się zaczęło...
od dużej torebki ;)...
w ruch poszło szydełko..
i zapomniane moteczki...
zaczarowanych włóczek...
i już zrobione...
a to spódniczka...
torebka...
kolejna torebka...
boleko... sukienka...
a to sweterek...
i tak cały weekend szydełkowałam....
ubranka...
w stylu vintage :)
lubię ;)...
nawet bardzo...
czułam się jak projektantka..
która wymyśla i tworzy nową kolekcję...
i cóż, że dla kotów...
ale jaka przyjemność ;)....
a dziś kończę płaszczyki...
koty ubrane ;)...
teraz czas na kolekcję dla myszek :)...
Kochani! kolorowego i cudnego tygodnia dla Was...
dziękuję za tyle ciepłych słów pod moim postem o Łatce...
jak dobrze jest wiedzieć, widzieć i czuć w sercu...
ile jest w Was dobra, ciepła i serdeczności...
to Wy jesteście Wielcy! :)...
uściski!! :)
p.s. kapciuszki w tych jak i innych kolorach tęczy...
nadal można zamawiać tu:
:)
buziaki dla Was!!






