jak Wam mijają ostatnie dni lata?
piękna pogoda za oknem i jest tak cudownie ciepło...
uwielbiam!!
ja niestety zamiast cieszyć się słonkiem...
ostatnie dni spędziłam pod kocem...
z harbatką malinową na stoliku....
tak... już mnie dopadła pierwsza "jesienna" infekcja...
odpoczywałam więc i szydełkowałam...
skończyłam dwa koce, dwie poduszki...
i kilka małych drobiazgów...
lubię taki czas...
kiedy mogę skupić się całkowicie na szydełkowaniu...
dziś dla Was, na zdjęciach....
efekty mojego "odpoczynku" :)
***
I spent the last days ill in bed...
I drank raspberry tea and rested...
and of course crocheting...
I finised two blankets and two pillows...
all you can see on the photos....
I like this time ...
when I can focus entirely on crocheting... :)
when I can focus entirely on crocheting... :)
have a grate days :)
you can order blankets and pillows here:
ściskam Was kochani gorąco...
cudownych dni Wam życzę...
buziaki!
p.s. kocyki i podusie można zamawiać tu: