Kochani...
remont kuchni trwa...
masa roboty...
mało czasu...
ja się przyglądam...
wymyślam...
i nie mogę się doczekać końca...
bo już chciałabym wszystko układać...
i robić ten ostatni szlif....
mam wizje...
masę pomysłów...
i co najważniejsze....
siłę przebicia :)....
tak dużą...
że nawet mój mąż...
ze mną nie dyskutuje ;)...
chyba już odpuścił...
albo się przyzwyczaił do życia z artychą ;)...
ponieważ nie za dużo mogę zrobić sama...
a nosi mnie..
oj nosi strasznie...
wyżywam się na szydełku...
robiąc dodatki kuchenne...
łapki, ściereczki, podkładki...
przy okazji przemalowałam szafę...
jest teraz już cała moja :)...
w moich kolorach...
nie jest już uładzona...
ale ma pazur...
no kocham ją strasznie...
i nie mogę się na nią napatrzeć :)...
wcześniej szafę chciałam sprzedać..
gdyż brakowało mi już na nią miejsca...
ale los jak zawsze zadecydował za mnie ...
i do nowych właścicieli pojedzie inna...
mniejsza i niższa...
i takie rozwiązanie pasuje mi najbardziej :)...
uwielbiam malować meble...
uwielbiam to, że mogę mieć w domu..
szafę fioletową, turkusową, czerwoną...
niebieski fotel...
kolorowe taboreciki...
zielony stół.... :)
a Wam jak się podoba nowa odsłona szafy?...
ściskam Was serdecznie
cudownego tygodnia życząc :)
przesyłam moc radości i pozytywnej energii!!
buziaki!!! :)





