Pokazywanie postów oznaczonych etykietą getry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą getry. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 listopada 2013

przesilenie...

 
czy Was też dopadło jesienne...
 a w zasadzie już zimowe przesilenie?
Mnie zdecydowanie tak...
nie mam siły na nic...
i gdybym tylko mogła...
 przespałabym cały dzień...
 
 
ograniczyłam, więc domowe obowiązki...
do minimum...
i przy kominku...
otulona kocem... 
z kotem przy boku...
nadrabiam filmowe...
i robótkowe zaległości...
 
 
lubię...
lubię takie wyciszenie...
taki wewnętrzny spokój...
i zapach cynamonowych świeczek...
rozchodzący się po całym domu...
restartuję się...
i zbieram siły...
 przed świątecznym szaleństwem...
:)
Wspaniałego Tygodnia dla Was...
 
 
 
A gdyby ktoś chciał sprezentować bliskiej osobie...
 kapciuszki lub inny drobiazg z Niebieskiej Chaty...
zapraszam...
 poniższe getry i mitenki również są do sprzedania
w komplecie lub nie :)
wszelkie zapytania tu:
nie ma co zwlekać...
Mikołajki tuż, tuż... :)
uściski dla Was!
 
       
 
 
 

niedziela, 10 listopada 2013

bazie na wierzbie....

 
 
Dziś było u nas słonecznie...
trochę chłodno, ale przecież mamy listopad...
 sama nie wiem kiedy minęły te jesienne miesiące...
a już czuję zimę za plecami...
już czuję świąteczny nastrój...
a przecież tak niedawno upajałam się....
 ciepłem letniego słoneczka...
i planowałam malowanie kuchennych szafek...
 
 
na szafki kuchenne muszę jednak jeszcze trochę poczekać...
gdyż moje plany zweryfikowało życie...
 więc wszelkie remonty odłożone zostały...
 na bliżej niesprecyzowany termin...
teraz uczę się cierpliwości ;)...
lecz mimo wszystko nie nauczę się...
żyć z dnia na dzień..
i tego, by nie robić planów...
 
 
nie nauczę się, bo nie chcę...
 bo lubię mieć dni, kiedy mam głowę w chmurach...
kiedy planuję, kiedy marzę i wyobrażam sobie...
jak np. urządzę starą chałupę...
przyszłą warsztatownię, a w niej grono roześmianych przyjaciół...
z którymi przy kawce, czy kompocie z rabarbaru...
uczymy się szydełkować, wyplatać koszyki czy lepić garnki...

 
więc po śniadanku pozbierałam marudzącą rodzinę...
bo to mąż o kulach ledwo chodzi...
bo dziewczyny akurat zajęte...
 i nie w głowie im spacer po własnym lesie...
ale wymusiłam i wręcz zatargałam ...
 by pokazać "to miejsce"...
i opowiedzieć im " jak fajnie będzie"...
kiedy wreszcie w lasku stanie nasza prawdziwa
Niebieska Chata :)
 

 
i tak latałyśmy po brzozowym lasku...
roześmiane i rozwrzeszczane ...
w towarzystwie 4 kotów i pieska...
i planowałyśmy...
 co i gdzie stać będzie...
gdzie kwiatki posadzimy...
gdzie płotek będzie, gdzie będzie ogródek...
tylko M nie latał...
bo o kulach trochę ciężko...
myślę też, że jako pragmatyk...
już kalkulował...
 że worek pieniędzy na to wszystko potrzeba :)...
 
 
ale co tam...
Myślisz, Mówisz, Masz...
  nawet jesienią kwitną bazie na wierzbie...
:)

 
jak widać na zdjęciach wreszcie się zmobilizowałam...
i machnęłam sobie getry...
 a wszystko po zeszłotygodniowej wizycie Amelki...
 którą mama ubrała...
 w piękne białe martensy i szare ocieplacze...
tak! to jest to...
i kolorowo, i stylowo, i wesoło..
i nogi już "nie skraca"...
bo coś nie mogłam się przyzwyczaić....
 do wiązanych butów za kostkę...
a i do kozaków też fajnie wyglądają...
a Wy lubicie getry, czy jak je zwą ocieplacze na nogi?....
 
 
radosnego tygodnia Wam życzę...
:)
 
p.s. włóczki już do mnie dotarły
więc ponownie można u mnie zamawiać
 mitenki, kapcie jesienne i zimowe
 a teraz również getry w kolorach tęczy :)