Dziś było u nas słonecznie...
trochę chłodno, ale przecież mamy listopad...
sama nie wiem kiedy minęły te jesienne miesiące...
a już czuję zimę za plecami...
już czuję świąteczny nastrój...
a przecież tak niedawno upajałam się....
ciepłem letniego słoneczka...
i planowałam malowanie kuchennych szafek...
na szafki kuchenne muszę jednak jeszcze trochę poczekać...
gdyż moje plany zweryfikowało życie...
więc wszelkie remonty odłożone zostały...
na bliżej niesprecyzowany termin...
teraz uczę się cierpliwości ;)...
lecz mimo wszystko nie nauczę się...
żyć z dnia na dzień..
i tego, by nie robić planów...
nie nauczę się, bo nie chcę...
bo lubię mieć dni, kiedy mam głowę w chmurach...
kiedy planuję, kiedy marzę i wyobrażam sobie...
jak np. urządzę starą chałupę...
przyszłą warsztatownię, a w niej grono roześmianych przyjaciół...
z którymi przy kawce, czy kompocie z rabarbaru...
uczymy się szydełkować, wyplatać koszyki czy lepić garnki...
więc po śniadanku pozbierałam marudzącą rodzinę...
bo to mąż o kulach ledwo chodzi...
bo dziewczyny akurat zajęte...
i nie w głowie im spacer po własnym lesie...
ale wymusiłam i wręcz zatargałam ...
by pokazać "to miejsce"...
i opowiedzieć im " jak fajnie będzie"...
kiedy wreszcie w lasku stanie nasza prawdziwa
Niebieska Chata :)
i tak latałyśmy po brzozowym lasku...
roześmiane i rozwrzeszczane ...
w towarzystwie 4 kotów i pieska...
i planowałyśmy...
co i gdzie stać będzie...
gdzie kwiatki posadzimy...
gdzie płotek będzie, gdzie będzie ogródek...
tylko M nie latał...
bo o kulach trochę ciężko...
myślę też, że jako pragmatyk...
już kalkulował...
że worek pieniędzy na to wszystko potrzeba :)...
ale co tam...
Myślisz, Mówisz, Masz...
nawet jesienią kwitną bazie na wierzbie...
:)
jak widać na zdjęciach wreszcie się zmobilizowałam...
i machnęłam sobie getry...
a wszystko po zeszłotygodniowej wizycie Amelki...
którą mama ubrała...
w piękne białe martensy i szare ocieplacze...
tak! to jest to...
i kolorowo, i stylowo, i wesoło..
i nogi już "nie skraca"...
bo coś nie mogłam się przyzwyczaić....
do wiązanych butów za kostkę...
a i do kozaków też fajnie wyglądają...
a Wy lubicie getry, czy jak je zwą ocieplacze na nogi?....
radosnego tygodnia Wam życzę...
:)
p.s. włóczki już do mnie dotarły
więc ponownie można u mnie zamawiać
mitenki, kapcie jesienne i zimowe
a teraz również getry w kolorach tęczy :)