Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poduszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poduszki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 maja 2013

and the Winner is....


Moi mili ;) serdecznie dziękuję Wam wszystkim..
 za udział w moim pierwszym Candy...
Przyznam się szczerze, iż nie spodziewałam się...
aż tak entuzjastycznego odbioru...
 i tylu tak przesympatycznych komentarzy ;)...

dziękuję za to z całego serca...
bo takie gesty dają mi wiarę w sens tego co robię...
wiarę w to, iż moje prace podobają się...
że może kogoś inspirują...
czy tak zwyczajnie sprawiają radość...

ale przejdźmy wreszcie do sedna ;)...
gdyż i tak mam już jednodniowe spóźnienie...
spowodowane odłączeniem od netu na prawie cały weekend!!...
więc nie będę Was dłużej trzymać w niepewności... ;)...



oto i wyniki losowania:

1. podusia w afrykańskie kwiatki jedzie do: JERZYNKI
2. kwiatkowa girlanda jedzie do:  ANIUTY
3. podkładki pod kubeczki pojadą do:  PIECUCHOWA 


och ....oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie wylosowała jeszcze
nagród pocieszenia ;)...
i tak:

girlandy pojadą do:

1. ELLE
2. HAJDUCZKI
3. SYLWIA;)

oraz z facebooka:

1. PRACOWNIA GARDEROBA
2. PROJECT 8 

Uff... wszystkim serdecznie gratuluję...
i oczywiście bardzo proszę o maila z adresem...


ech... najbardziej przykry w takich zabawach jest fakt, iż niestety nie można
obdarować każdego ;(,...
 nie mniej jednak raz jeszcze wszystkim bardzo dziękuję
za udział w mojej zabawie i ściskam Was bardzo mocno...


Cudnie słonecznego i ciepłego tygodnia Wam życzę...


niedziela, 3 marca 2013

przedwiośnie....


czujecie już wiosnę?... ja zdecydowanie tak!!...
choć za oknem jeszcze dość ponuro...
i tylko czasem słoneczko mocniej przygrzeje...
 w powietrzu czuć już WIOSENNY ZAPACH...


moja mini wierzba ma już malutkie bazie,
 ptaszki śpiewają coraz głośniej...
koty harcują nocami...
a mnie roznosi energia ;)...


w weekend szalałam..
kończyłam to co było do skończenia...
i snułam plany na najbliższą przyszłość ;)...


uwielbiam domowe weekendy...
sobotnią kawkę z szarlotką lub eklerkiem ;)...
totalny brak pośpiechu...
wspólne zabawy z dziewczynami...
i szaleństwa moich kotów...
ale przede wszystkim...
 wieczory przy herbatce z szydełkiem w ręku ;)...


wiem, wiem to już uzależnienie...
ale jak odstresowuje!! ;)...
tym razem w ramach relaksu...
 machnęłam sobie poduszki...


powstały z resztek bawełnianych włóczek, 
które cierpliwie czekały na swoją kolei...
każda z nas szydełkujących, bądź robiących na drutach dziewczyn..
na pewno ma takie właśnie resztki...
ja je skrupulatnie przechowuję, 
bo kto wie, co mi tam do głowy wpadnie ;)...
"końcóweczki" są zarezerwowane tylko dla mnie ;)...


 akrylowe mini włóczki przydały się nie tylko na poszeweczki,
ale również na kominy dla dziewczynek...


i w ten oto sposób wszystkie jesteśmy szczęśliwe...
ja mam wreszcie coś pod plecyki...
a dziewczynki coś na ramionka ;)...


szydełkowe afrykańskie kwiaty sprawiły...
że w domu zrobiło się kolorowo
i tak wiosennie...
a ja dzięki nim odkryłam swoje uwielbienie...
do fioletów, zieleni i musztardy....
choć oczywiście o turkusie i błękitach nie zapominam ;)...


ściskam Was kochani gorąco i wiosennie...
słońca, ciepła i mnóstwa energii Wam życzę!!!
cudnego tygodnia!!
tak się cieszę, że JESTEŚCIE!! ;)

p.s. oczywiście zamówienia na wiosenne ramionkowe ocieplacze
 lub inne szydełkowe "cuda-wianki" nadal mile widziane ;)

piątek, 9 listopada 2012

szydełkoterapia....


Pani Laryngolog oprócz sterydów zaleciła mi ODPOCZYNEK...
mam jeszcze wypijać 3 litry wody dziennie!....
Robię, więc sobie dzbanek wody z cytryną i miodem...
i zasiadam do szydełka z poduszką elektryczną przy plecach....
i kotem na kolanach...



 w ten sposób funduję sobie własną...
szydełkoterapię....
staram się zapomnieć o szumiącym w prawym uchu morzu...
wmawiając sobie, że nie każdy może mieć prywatną muszlę...
i to bez konieczności przykładania jej do ucha...



 i tak odganiam złe myśli...
 bo podobno każda choroba rodzi się w głowie...
 i tradycyjnie robię wszystko na raz...
podusie, kółeczka do pastelowego kocyka...
kotki dla koleżanek, podkładki pod talerze, koszyki...
wszystko po to, by zająć ręcę i odstresować głowę...



 i bardzo mocno staram się nastawiać pozytywnie...
ponoć to połowa sukcesu ;)....
jak dobrze, że mam te swoje szydełka...
bo już dawno bym zwariowała...
 z tego stresu, bólu i ciągłego zamartwiania...


ściskam Was gorąco Kochani
i trzmam kciuki za wszystkie Wasze pasje, zamiłowania i talenty..
rozwijajcie je, nawet w niesprzyjających okolicznościach przyrody ;))

p.s. a te cudne koszyki pochodzą z sklepu
jej jakie tam cuda są!
 jestem zakochana po same uszy! ;)

pastelowego weekendu!!